Rozważania DROGI KRZYŻOWEJ

Umieszczonego tekstu proszę nie czytać, jeśli nie ma się możliwości tymi słowami pomodlić. Tekst został wypowiedziany głośno jako medytacja i tylko takim kluczem można go „odczytać”. Życzę zatem Bożej modlitwy na Drodze Krzyżowej, błogosławię+, ks. Daniel.

ROZWAŻANIA ks. Daniela Wachowiaka

piątek, 20 II 2015, godz. 20:00 (parafia pw. św. Łukasza Ewangelisty, os. Rusa POZNAŃ)

/tekst bezpośrednio przepisany z medytacji mówionej; tekst został wypowiedziany nie dla publikacji, ale dla modlitwy; stąd nie ma charakteru literackiego/

STACJA I

Pan Jezus niesłusznie skazany

Panie Jezu, w jednej chwili straciłeś poparcie tłumu. Przed chwilą masy Ciebie uwielbiały i krzyczały „Hosanna”. Przed chwilą podchodzili do Ciebie przeróżni ludzie nawet ci, których nie znałeś i mówili: „Uzdrów mnie”. Nagle tłum zmienił swoje stanowisko, nagle straciłeś sympatię mas, a przecież ciągle pozostajesz tym samym człowiekiem, ciągle jesteś tym samym Bogiem. Człowiek perfidnie zmienia zdanie, jest jak chorągiewka na wietrze; w zależności od opinii publicznej, w zależności od sondaży, w zależności od tego obok kogo stoi, z kim rozmawia, co czyta, kogo słucha.
Jezu, jacy jesteśmy paskudni. Zamiast mieć prywatne i stałe poglądy, zamiast mieć poglądy ewangeliczne, jesteśmy ciągle chwiejni, okropnie niestabilni. Przecież chrześcijanin, gdy ma w swoim sercu Ciebie, to nawet gdy dookoła niego jest burza, to trwa i wierzy.
Daj mi Jezu stabilność w poglądach, w emocjach, w uczuciach, w umyśle i wybacz moją chwiejność. Raz kocham, raz nienawidzę. Od czego to zależy? Od szatana? Moje życie niech od Ciebie zależy.

 

STACJA II

Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Panie Jezu, zaczynam coraz bardziej rozumieć znaczenie postu. Mówisz: „Odmów sobie przyjemności. Odmów sobie! Człowiecze, czy nie zauważyłeś, że często sięgasz do przyjemności, bo uciekasz od swojego krzyża? Kto idzie za Mną i nie niesie swojego krzyża, nie jest mnie godzien”.

Ilu ludzi nie potrafi iść w życiu ze swoimi problemami. Ilu ludzi nie potrafi dźwigać w swojej głowie czy sercu, zwyczajnych ludzkich, ziemskich kłopotów umilając swoją głowę, swoje myśli internetem, nieustannie włączonym telewizorem, a co gorsza tkwiąc w uzależnieniach i obrzydliwych innych emocjach. Życie nie jest łatwe. Problemy przychodzą. Kłopoty się rodzą. Niestety tak jest. To jest też nasz krzyż. Pan Jezus mówi w innym miejscu Ewangelii, że Dobry Pasterz nie ucieka przed wilkami, nie udaje, że nie ma problemów.
One pojawiają się i chcę je rozwiązywać na kolanach. Nie chcę też wymyślać problemów tam, gdzie ich nie ma. Nie chcę stwarzać innym kłopotów, tam gdzie nie trzeba ich stwarzać, ale gdy są – nie chcę uciekać. Daj mi Panie mądrość poszczenia. Muszę się zastanowić, gdzie najczęściej uciekałem, gdy miałem pomyśleć o trudnych sprawach. Gdzie? Gdzie zatapiałem swoje myśli? Gdzie zatapiałem swoje serce? Gdzie uciekałem jak tchórz? „Kto nie bierze swojego krzyża, a idzie za mną, nie jest Mnie godzien”. Z czym powinienem zmierzyć się w Wielkim Poście? Do kogo powinienem wyciągnąć rękę, z kim porozmawiać? Przed kim lub przed czym uciekam? Dlaczego uciekam przed prawdą? Bierzesz krzyż Panie Jezu, ja też chcę go wziąć. Kropka. Dopiero wtedy poczuję pokój.

 

STACJA III

Pierwszy upadek Pana Jezusa

Jest takie przepiękne zdanie w Piśmie Świętym (oczywiście całe Pismo Święte jest przepiękne) aczkolwiek zdanie, które mam na myśli brzmi tak: „Ukaż mi Panie, błędy i grzechy przede mną zakryte”. Już wielokrotnie zauważyłem, że wielu rzeczy nie dostrzegam. Nie potrafię nazwać grzechów w moim życiu. Nie zdaję sobie sprawy z tego, ile jest we mnie zła. Może ktoś przeze mnie upadł, a ja tego w ogóle nie widzę? Może ktoś przeze mnie cierpi i ja tego w ogóle nie dostrzegam? Może idę do spowiedzi, spowiadam się z siedmiu grzechów, a te najważniejsze są przede mną zakryte?

Ukaż mi Panie o mnie prawdę, bolesną , ale prawdę, która pokaże przez co tak naprawdę upadłem. Czasami wydaje mi się, że upadam np. przez zbyt silną wichurę, bo są trudne czasy, dlatego będąc słabym człowiekiem, idę do przodu i nagle upadam. Być może powód jest inny, ale ja go inaczej nazywam, może się boję.

Jezu, ukaż mi moją głupotę. Pragnę. Zaboli mnie to, ale błagam – ukaż, nawet jeżeli będzie mnie to wiele kosztowało w tym Wielkim Poście.

 

STACJA IV

Spotkanie z Mamą

Maryja, jako najlepsza Mama, swoim dzieciom daje cukierki, słodycze, ale widząc ich chorobę musi te cukierki odebrać i dać coś czego dzieci nie znoszą i kwaszą swoją minę widząc gorzkie zioła. Maryjo, w myśl tego o czym rozważałem stację wcześniej, proszę Ciebie, żebyś pomagała mi odzyskiwać zdrowie duchowe. Z Tobą czuję się fenomenalnie – mamo Jezusa , moja Mamo. Dziękuję za cukierki, które mi dajesz. Każdy z nas może sobie przypomnieć choćby z dzieciństwa, cudowne chwile w sanktuariach, albo w święta Matki Bożej, albo myślimy o Maryi na podstawie opowiadań naszych mam czy babek. Maryja częstuje słodyczami. To Ona podchodzi do sług mówiąc, zróbcie cokolwiek Jezus wam powie, bo On przemieni wodę w cudowny napój weselny.

Czasami jednak musi inaczej podejść , bo widzi, że jestem chory duchowo. Jest Jej żal mojego serca i musi dać gorzkie zioła. Czy od Pana Boga i Maryi przyjmuję tylko słodycze? Czy potrafię przyjąć „szczepionkę” czyli gorzkie słowa? Czy gdy słyszę – na kazaniu, homilii, rekolekcjach, albo od bliźniego, który jest głosem Bożym – komplementy to się uśmiecham, a jak mam przyjąć gorzką prawdę o mnie to się „kwaszę”?

Daj mi gorzkie zioła Panie, żebym wyzdrowiał.

 

STACJA V

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Czasami temat jałmużny ograniczamy do myślenia o pieniądzach. Jesteśmy pokoleniem, które najczęściej myśli o pieniądzach. Czy jałmużna to tylko pieniądze? Wiemy, że nie. Czasami danie pieniążka na tacę, do puszki , dla Caritasu jest tylko uspokojeniem sumienia, bo Pan Bóg oprócz monety czy banknotu, który wrzucam na rzecz ubogich albo Kościoła, pragnie innej ofiary. Człowiecze, czy zapytałeś Ducha Świętego co On chce Ci podpowiedzieć w sprawie tego, do kogo powinieneś w najbliższym czasie zadzwonić, z kim się spotkać? Dla kogo szczędzisz swojego czasu? Pomyśl z jakimi osobami ostatnio się spotkałeś z własnej woli? Jeśli te osoby dawały ci przyjemność, to pomyśl dla kogo się poświeciłeś, ofiarując swoje serce spotykając się z kimś kto jest dla Ciebie trudnym bliźnim, a też potrzebuje twojego czasu? Może to matka, babcia, albo zaniedbany Ktoś (z dużej litery)? Czy ostatnio mam pokusę spotykania się tylko z tymi, którzy dają mi przyjemność?

Daj mi mądrość Panie Jezu, bym jak Szymon z Cyreny ofiarował swoje serce Tobie w bliźnim, który mnie potrzebuje – jałmużnę.

 

STACJA VI

Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Panie Jezu, jakim my jesteśmy paskudnym pokoleniem, które ocenia drugiego człowieka z zewnętrznej strony. Okropne. Tyle razy słyszeliśmy nauki rekolekcyjne, kazania o tym,  żeby patrzeć w serce bliźniego. Niestety – my chrześcijanie – funkcjonujemy jak większość ludzi na tym świecie, którzy Ciebie nie kochają. Jak ktoś nam się podoba, daje jakąś przyjemność, to jesteśmy bardziej otwarci jeśli chodzi o gesty. Nie patrzymy w serce. A jak my się czujemy, gdy ktoś nas ocenia z powodu zasłyszanych plotek, z powodu tego, że nas ktoś wcześniej zaszufladkował, obgadał, przykleił etykietę? Nie ważne, że w sercu chcemy być lepszymi ludźmi, nie ważne ile wysiłku wkładamy w to, żeby pokonać swój grzech. Nie! Mamy przylepioną etykietę, łatę. Kropka. Nie liczy się centymetr, który ciebie wiele kosztuje w twoim sercu, który dawno uczyniłeś. Jak się czujesz? Co chcesz, żeby ludzie ci czynili, ty im czyń.

Panie, daj mi wzrok Świętej Weroniki. Ukaż mi Swą twarz i daj mi mądrość patrzenia w serce, a nie na to co zewnętrzne. Każdy mądry patrzy najpierw w serce, jak Bóg i widzi w nim najpierw twarz Jezusa. Daj też taki wzrok bliźnim patrzącym na mnie, a jak będą patrzeć na mnie inaczej, to daj mi mądrość, bym się tym nie przejmował. Błagam.

 

STACJA VII

Drugi upadek Pana Jezusa

Panie Jezu, zastanawiające jest to dlaczego aż trzy stacje na czternaście, poświęcone są Twoim upadkom. Można by zupełnie inną stację w tym momencie stworzyć i ją medytować. Jednak mądrzy ludzie Kościoła postanowili aż trzykrotnie odwołać się do upadku. Panie Jezu, daj mi pokochać moje upadki, tzn. daj mi pokochać to, co nie chciałbym, aby było zapisane w moim życiu. Kiedy byłem młodym człowiekiem, dzieckiem, nastolatkiem miałem swoje marzenia, aspiracje, plany dotyczące tego, że będę takim a nie innym człowiekiem i nie splamię Twojego Boże honoru. Nagle okazało się, że mam jeden grzech, potem drugi. Mimo, że już wybaczone przez Ciebie Panie, ale mam je zapisane w mojej biografii. Czy tego chcę czy nie, muszę to kochać, bo taki jestem Panie. Jak Piotr mówiłem: „Nie wyprę się Ciebie nigdy!” a on też trzykrotnie zapisał w swojej biografii wyparcie się Ciebie. W moim życiorysie jest mnóstwo rzeczy, których bym nie chciał. Na szczęście Ty mi już przebaczyłeś i chcę z tym żyć i żyję.
Daj też mądrość tym bliźnim, którzy mnie takiego znają, takiego poharatanego, takiego po upadkach. Mówię o tych bliźnich, którzy jak Ty – dali mi szansę, którzy pozwolili mi powstać w swoich oczach. A tym, którzy jeszcze tego nie uczynili, daj Panie Boże prawdziwą miłość i odbierz faryzeizm.

STACJA VIII

Kobiety pocieszają Pana Jezusa

Tak, rzeczywiście ta stacja brzmi nieco inaczej: Pan Jezus pociesza płaczące kobiety. Panie, przyjmij tę pomyłkę, ten lapsus na Swoją chwałę. Ty widzisz wnętrze każdej osoby, która jest na tej Drodze Krzyżowej, Ty doskonale nas znasz. W ogóle nie musimy niczego udawać, to jest głupie, że przed Tobą chcemy grać, że przychodzimy, mamy gotowe regułki, jakieś plany, że się porządnie pomodlimy i wyjdziemy odmienieni, albo bardziej rozmodleni. Po co te założenia?
Mówi stare powiedzenie: „Powiedz Panu Bogu jakie masz plany, a nieźle Go ubawisz”. To jest prawda. Nie chcę niczego zakładać, gdy przychodzę do Ciebie Panie Jezu. Przyszły kobiety, płakały, chciały Cię pocieszyć, ale to Ty je pocieszałeś. Nie chcę niczego zakładać, gdy przychodzę do Ciebie Panie Jezu. Z góry planuję co zrobię w Wielkim Poście. Nie! Panie Jezu to Ty planuj, a ja się na Ciebie otwieram przez to wyrzeczenie, tamto postanowienie, ale to Ty mną rządź – nie ja! Na końcu Wielkiego Postu będę takim super człowiekiem, bo zrobię to i tamto. Nie!

Udostępniam siebie Tobie, Panie Jezu. Przyjdę na nabożeństwo i nieważne, czy przeżyję je lepiej, czy gorzej. Nieważne! Ważne, żebyś Ty we mnie mieszkał i rządził mną bardziej. To Ty planujesz, a nie ja. To Ty mną rządź i wybacz, że często jest inaczej.

 

STACJA IX

Kolejny upadek Pana Jezusa

Rzeczywiście Panie Jezu, trudno się medytuje kolejną identyczną stację Drogi Krzyżowej. Trzeci raz upadek. Może dzisiaj chcesz nas nauczyć tego, że wpadamy w pułapkę tego, iż chcemy wszystko przegadać. Żyjemy w czasach kiedy dużo gadamy i nic z tego nie wynika. Mnóstwo kazań, homilii i nic się nie zmieniamy. Dyskutujemy, spieramy się , wymieniamy poglądy, włączamy różne kanały telewizyjne, internet. Różne rozmowy społeczne, polityczne, rodzinne są oczywiście potrzebne, ale tylko wtedy, gdy coś robimy z Twoim Słowem. Możemy wszystko przegadać i niczego nie zmienić tylko „lepiej się poczuć” bo wygadałem się na spowiedzi, w rozmowie ze znajomym. Tu nie chodzi o wygadanie się, ale o nawrócenie, zmianę, przemianę. Może nie będziesz miał szans na wygadanie podczas najbliższej spowiedzi, albo na spotkaniu z kierownikiem duchowym, chyba, że zapłacisz za rozmowę i ktoś będzie cię słuchał za pieniądze. To nie o to chodzi!

Trzeba usłyszeć siebie podczas rozmowy. Kim jestem? Czy wpuszczam Słowo do mojego życia i czy Je w sobie przerabiam?

 

STACJA X

Odarcie z szat Pana Jezusa

Panie Jezu, pokazałeś swoje ciało na Golgocie, wyszydzone, wyśmiane, odarte. Było ono okropne, pokaleczone, aż obrzydliwe dla oczu. Tyle ran, poranionej skóry przez rzemienie, powyrywanych włosów. Wielu z nas boi się własnej starości. Dzisiaj świat szaleje na punkcie operacji plastycznych, by poprawić noseczek, powiększyć ucho, powieki pomniejszyć, zmarszczki wygładzić.
Boję się starości, boję się, że moje ciało będzie inne niż 10, 20, 50 lat wcześniej. Przecież najważniejsze jest to, żeby moje ciało było „przekarmione” Twoim Ciałem i należało tylko do Ciebie. Żeby moje ciało nie rządziło moją duszą, ale by z nią współpracowało, bo przecież o to chodzi. Daj mi tę łaskę i o to Cię proszę podczas tej stacji. Nie wiem jak będzie wyglądało moje ciało na chwilę przed śmiercią, ale mam nadzieję, że będzie ono przecudowną, przepachnącą młodą duchem świątynią Bożego Ducha.

 

STACJA XI

Ukrzyżowanie

Panie Jezu, w czasie tej stacji chcemy pomodlić się za tych, których znamy, którzy są z naszych rodzin, a nie chcą myśleć o Tobie w Wielkim Poście. Za tych młodych i starszych, którzy nie rozpoczęli Wielkiego Postu lecz od samego początku go zlekceważyli. Nie widzą jak się codziennie krzyżuje Pana Jezusa, bo są duchowo zaślepieni. Za wszystkich tych, którzy nie przejmują się tym, że dziś jest piątek, że warto przyjść na Drogę Krzyżową. Za tych, którzy nie przejmują się tym, że impreza, zabawa, dyskoteka są czymś niewłaściwym w tym czasie. Za tych, którzy w ogóle o Tobie nie myślą żyjąc tak, jakbyś się w ogóle dla nich nie liczył.

Panie Jezu, Ty za tych też umierasz. Daj mi łaskę nie moralizatorstwa, ale daj mi łaskę umierania także za innych, żeby się obudzili i kiedyś też przyszli – tak jak my dzisiaj – pod Twój krzyż. Nie czujemy z tego powodu dumy czy wyższości. Gdzie moglibyśmy pójść jak nie do krzyża? Gdzie? Jak nie krzyż, to co człowiecze? Tylko piekło, tylko to. Jak nie krzyż , to tylko tam.

 

STACJA XII

Śmierć Pana Jezusa

 

STACJA XIII

Zdjęcie Pana Jezusa z krzyża

Wnet nadejdzie taki dzień, gdy ustanie płacz i nie będzie już więcej cierpienia. Będzie taki dzień dla tych, którzy kilkanaście stacji wcześniej potrafili wziąć swój krzyż i dojść aż do tego miejsca. Panie Jezu, wnet nadejdzie taki dzień, gdy ustanie wszelka łza, smutek. „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.” Dziś niektórzy się śmieją, a wy płaczecie, ale pewnego dnia będzie odwrotnie. Uwierz w to. Oby ci, którzy się śmieją kiedy się śmiać nie powinni, ocknęli się jeszcze za ziemskiego życia.

Odbierz mi Panie głupi śmiech wtedy, gdy śmiać się nie powinienem i daj mądrość tym, którzy przez głupkowaty śmiech, uciekają od wyrzutów sumienia. Daj mi też śmiech, który wypływa z radości Bożej. Daj mi pogodę ducha.

 

STACJA XIV

Złożenie Pana Jezusa do grobu

Niesiemy ciało Pana Jezusa do grobu, ale jest to tylko ciało ziemskie uśmiercone przez ludzki grzech. Po śmierci okazało się, że dzięki Swej bezsprzeczności i świętości, szatan nie jest w stanie Twojego życia zabrać. Ja też chcę tak umrzeć Panie Jezu jak Ty. Mam nadzieję, że nic się szatanowi nie dostanie. Mam nadzieję. Nic dla niego, Panie Jezu, totalnie nic. Jak umrę niech poczuje się on jak klient z pustymi rękoma, jak oszust, który się nie zorientował, że nie dałem się podpuścić jego intrygom.
Dlatego ufam Jezu.

Napisano w Strona główna