Zez

„Kain zabił swego brata, ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe… Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” (1 J 3, 11nn)

Kain miał zezowate spojrzenie. Mówiąc językiem chrześcijaństwa: Kain mógł chodzić nawet częściej do kościoła, niż Abel, częściej niż on składać ręce do pacierzy, brać udział w większej ilości akcji charytatywnych, udzielać się na większym polu misyjnym, ale Bóg pogardził jego ofiarą.

Stało się tak z jasnych Bożych pobudek. Nie powinno to być dla Kaina niespodzianką. A jednak Kain udawał rozczarowanego. Otworzył szeroko oczy w geście zdziwienia, iż Bóg nie przyjął jego wysiłków. A przecież, gdyby miał oprócz oczu otwarte serce i uszy, wiedziałby od początku, że „gdy przyjdzie przed ołtarz Stwórcy, a ma w pogardzie brata swego, musi iść i z nim się pojednać… To będzie milsza dla Boga ofiara, niż tłuste owce i barany”.

Kain domagał się dla siebie specjalnych przywilejów. Udowadniał to Bogu swymi wyrzeczeniami, pracą i ciężkim mozołem. Jego czyny nie były więc sprawiedliwe. To, co czynił, robił „na pokaz”, aby Bóg docenił jego starania. Gdy tak mocno skupiał się nad tym, że Bóg ciągle nie chce go pochwalić, usłyszał, iż Abel jest wywyższony. Nie musiała minąć nawet chwila, aby we wnętrzu Kaina narodziła się chęć zemsty. Owo złe pragnienie uczyniło z Kaina mordercę.

Kain nie interesował się nawet Bogiem. Gdyby tak było, byłby zainteresowany także bratem. Kain myślał jedynie o własnych interesach. Jego patrzenie na Stwórcę było jednocześnie negacją bliźniego. Tego Stwórca tolerować nie może.

Ilu Kainów żyje dzisiaj w iluzji, uczyniwszy w sobie fałszywy obraz Boga?

Ilu Kainów spodziewa się, że Bóg doceni ich sprawiedliwość, oddanie, ofiarę, starania na rzecz zwiększenia chwały Bożej?

Ilu Kainów karmi się zatrutym pokarmem zdobytym przez zabicie nie zwierzyny, ale stłamszenie w drugim człowieku jego wnętrza, czystości, tęsknot i świętości?

Ilu Kainów łudzi się, że ich życie jest rewelacyjne, a postawa godna pochwały?

Ilu Kainów ciągle nie słyszy Boga, który już dawno się od nich oddalił idąc w kierunku Abla?

Ilu Kainów dostrzega Boże kroki zmierzające do Ablów wpadając równocześnie we wściekłość i widząc rozwiązanie nie w swym nawróceniu, ale w pozbyciu się konkurenta?

Boże, potrzebujemy ludzi, w których nie ma żadnego podstępu. Amen.  

Napisano w Strona główna

Najnowsze komentarze